Ile powinien jeść kot i dlaczego „kradnie z talerza”?

„Dlaczego mój kot wyjada z talerza?”, „czemu dopada się do jedzenia domowników?”.

I bardzo często pada uspokajające (ale błędne) wytłumaczenie: „on na pewno nie jest głodny, bo dostaje jedną saszetkę mokrej karmy i 40 g suchej dziennie”. Problem w tym, że w wielu przypadkach to po prostu za mało. Taki kot jest niedokarmiany, a potem szuka jedzenia wszędzie, bo organizm robi dokładnie to, do czego jest stworzony: walczy o energię.

Żeby to uporządkować: koty jedzą inaczej niż ludzie, kocięta jedzą inaczej niż dorosłe koty, a jakość karmy robi różnicę większą niż same „gramy”. Poniżej najważniejsze zasady w prosty, praktyczny sposób.
 
Kocięta do 12. miesiąca: nie ograniczamy jedzenia!
 
Kocięta rosną, rozwijają się i spalają ogrom energii. Dlatego do około 1. roku życia jedzenia im nie limitujemy „bo zjada za dużo”. Kociak ma jeść tyle, ile potrzebuje.
W praktyce zdarza się, że kocięta – zwłaszcza te wygłodzone, znalezione gdzieś „pod krzakiem”, po okresie niedojadania, chorobie albo silnym stresie – potrafią zjeść nawet około 800 g mokrej karmy dziennie. I to nie musi być „łakomstwo”. To często nadrabianie strat i realna potrzeba organizmu.
Na co patrzeć, żeby mieć spokojną głowę:
kociak powinien stopniowo przybierać na masie, powinien mieć energię i chęć do zabawy, kupy powinny być w porządku,
sierść i ogólny wygląd – „żywe dziecko”, nie przygaszone.
Jeśli apetyt jest wilczy, a kociak chudnie albo ma biegunki/wymioty – wtedy szukamy przyczyny (np. pasożyty, jelita) i konsultujemy z weterynarzem. Ale sama duża ilość jedzenia u rosnącego kociaka nie jest niczym złym.
 
Najważniejsze: karma ma być wysokomięsna, nie „zapychacze”.
 
Tu naprawdę nie ma magii. Kot jest obligatoryjnym mięsożercą. Jeśli dostaje karmę słabej jakości (dużo wypełniaczy, zbóż, cukrów, tanich „zapychaczy”), to bywa tak, że:
zjada dużo, ale nadal nie ma sytości i wartości odżywczych,
częściej szuka jedzenia, rośnie ryzyko problemów trawiennych i zdrowotnych.
Dlatego niezależnie od wieku: lepiej karmić porządnie (wysokomięsna mokra karma) niż próbować „wyliczyć” minimalną porcję i liczyć, że kot „da radę”.
 
Dorosłe koty: ile powinny jeść i jak to rozłożyć w ciągu dnia
 
Dorosły kot nie rośnie, więc zwykle nie potrzebuje aż takiej nadwyżki jak kocię. Ale to nie znaczy, że jedna mała saszetka „załatwia temat”.
Ile powinien jeść dorosły kot? Najuczciwsza odpowiedź brzmi: tyle, żeby utrzymywał prawidłową masę ciała i dobrą kondycję – bo zapotrzebowanie zależy od:
wagi i budowy kota, aktywności (kanapowiec vs. turbo-rozrabiaka),
wieku (młody dorosły vs. senior), stanu zdrowia, jakości i kaloryczności karmy.
Praktyczna wskazówka: jeśli kot regularnie chudnie, jest nerwowy przy jedzeniu, „poluje” na talerze domowników, wylizuje resztki, kręci się obsesyjnie w kuchni – bardzo często porcja jest za mała albo karma jest zbyt „pusta” odżywczo.
Koty jedzą wiele razy dziennie – i to jest normalne.
Koty potrafią jeść nawet do kilkunastu małych posiłków na dobę. Jedne zjadają porcję od razu, inne wolą skubać w czasie dnia. Dlatego jeśli rano dajesz jedzonko i kot nie dojada, to w wielu domach najlepszą praktyką jest:
nie zabierać miski od razu,
zostawić, żeby kot mógł podejść i dojeść później.
 
Tak samo z kolacją: kot nie zawsze „zamyka temat” w 5 minut. Dla wielu kotów możliwość spokojnego wracania do miski jest czymś naturalnym i obniża stres.
Oczywiście są wyjątki (np. kilka kotów i podjadanie, dieta weterynaryjna, choroby, które wymagają kontroli porcji), ale jako zasada: nie zmuszamy kota do jedzenia „na czas jak człowiek”.
 
Dlaczego kot wyjada z talerza? Często dlatego, że jest niedokarmiany.
Wracamy do początku: „jedna saszetka mokrej karmy i 40 g suchej dziennie”. U wielu kotów to po prostu za mało – albo za mało sensownego jedzenia.
Efekt niedokarmienia bywa mylący, bo kot może wyglądać „normalnie”, a jednocześnie:
stale myśli o jedzeniu, jest natarczywy przy stole, podkrada, budzi w nocy,
zjada łapczywie, a potem dalej szuka.
Warto wtedy najpierw sprawdzić podstawę: czy kot dostaje odpowiednią ilość jedzenia (dla swojej wagi i trybu życia) i czy to jedzenie ma sensowną jakość?
I jeszcze ważny dopisek: dokarmianie kota z ludzkiego talerza to zły kierunek. Nie tylko utrwala nawyk „żebrania”, ale też wprowadza ryzykowne składniki (sól, przyprawy, cebula/czosnek, tłuste potrawy). Zamiast tego lepiej zwiększyć lub poprawić kocią porcję i rozłożyć ją tak, żeby kot miał spokojny dostęp do jedzenia w swoim rytmie.
 
Co jest najlepszym „miernikiem”, czy kot je dobrze?
 
Nie liczmy tego w stresie co do grama. Patrzmy na kota:
utrzymuje prawidłową masę i kondycję,
ma energię, ładną sierść,
nie ma napadów „głodu” i obsesyjnego szukania jedzenia,
dobrze toleruje karmę (kupy są w porządku).
Jeśli coś się rozjeżdża (tycie, chudnięcie, ciągłe głodowanie w zachowaniu) – wtedy korygujemy ilość, jakość, rytm karmienia i w razie potrzeby robimy kontrolę u weterynarza.
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie