„Bigosowe” dla kota? Przestrzegamy!

Tak zwane „bigosowe” to resztki wyrobów mięsnych, jakie można kupić w sklepach rzeźniczych. Dawniej wybierane przez osoby ubogie, które w ten sposób urozmaicały swoją skromną dietę, dziś cieszą się sporą popularnością wśród właścicieli zwierząt – zarówno psów, jak i kotów. Czy kupowanie „bigosowego” dla kota to dobry pomysł? Zdecydowanie nie, o czym przekonujemy w naszym poradniku.

Sól

„Bigosowe” to rzadko surowe, świeże mięso. Znacznie częściej sklepy rzeźnicze sprzedają paczki zawierające resztki wędlin, kiełbas etc. Są to produkty pełnowartościowe, natomiast nieprzeznaczone dla kotów. Powód? Zawierają sporo soli, która nie powinna znajdować się w diecie mruczka, zagrażając jego wrażliwemu układowi moczowemu.

Ryzyko zatrucia

„Bigosowe” sprzedawane w sklepach mięsnych jest oczywiście zdatne do spożycia, natomiast zwykle ma 1-2 dniowy termin przydatności. Oznacza to, że kupując dużą paczkę takich resztek i dzieląc je na porcje, w pewnym momencie podamy kotu zepsute mięso – a to już prosta droga do problemów zdrowotnych. Przeterminowane produkty mięsne mogą stanowić źródło pasożytów, w tym bakterii.

Wysoka kaloryczność

Mięsne resztki potocznie nazywane „bigosowym” to najczęściej tłuste, bardzo kaloryczne wyroby, takie jak wędzone szynki, kiełbasy, schaby etc. Nie powinna to być podstawa kociej diety. W przeciwnym razie mruczek może szybko utyć, a nawet zachorować na otyłość, czyli najczęstsze zagrożenie zdrowotne kotów domowych.

„Bigosowe” nie jest też bardzo tanie, dlatego nie ma żadnych twardych argumentów, które przemawiałyby za kupowaniem takich resztek dla kota. Rozsądniej jest postawić na markową, zbilansowaną karmę, a okazjonalnie poczęstować mruczka świeżym, wcześniej wymrożonym mięsem czy podrobami.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie