
Większość kotów nie znosi podróży samochodem. Czasami nie ma jednak wyjścia (np. wizyta u weterynarza na drugim końcu miasta). Nie chcąc fundować sobie i kotu dodatkowego stresu, warto przestrzegać kilku podstawowych zasad przewozu mruczka w aucie. Oto, czego nie należy robić.
Szczególnie dotyczy to lękliwych kotów, które bardzo nerwowo reagują na jazdę samochodem. Trzymanie mruczka na rękach może się skończyć tym, że kot nagle się wyrwie, trąci rękę kierowcy, który wykona gwałtowny manewr – a to już prosty przepis na kolizję czy nawet wypadek.
Trudno o gorszy pomysł na przewiezienie mruczka. Nawet jeśli macie do pokonania tylko kilka kilometrów, to pod żadnym pozorem nie wolno trzymać kota na kolanach będąc kierowcą. Mruczek może zeskoczyć pod pedały, blokując je i doprowadzając do wypadku.
Kot nie może być pozostawiony samopas na czas jazdy samochodem. Nigdy nie mamy pewności, czy mruczek w pewnym momencie nie postanowi wskoczyć kierowcy na plecy/głowę, czy nie da susa na deskę rozdzielczą, zasłaniając widoczność i prowokując niebezpieczną sytuację na drodze.
Zamknięcie kota w bagażniku na czas podróży samochodem to gotowy przepis na zafundowanie mu traumy. Możesz mieć pewność, że każdy kolejny wyjazd będzie okropnym doświadczeniem tak dla Ciebie, jak i dla mruczka.
Kot powinien być przewożony w odpowiednim transporterze, najlepiej przypiętym pasami. To zagwarantuje mruczkowi wymagany poziom bezpieczeństwa i ułatwi mu oswojenie się z jazdą autem.